Młodzi i dobrze opłacani | HRK
irc ukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menuukryte ikony z menu

Młodzi i dobrze opłacani

15 sierpień 2022
Główne zdjęcie artykułu

Jakie czynniki wpływają na wysokość wynagrodzenia? Na jakie umiejętności dodatowe warto postawić nie mając dużego doświadczenia?

Są branże, w których już na początku drogi zawodowej można liczyć na wysokie zarobki. To między innymi IT, inżynieria i sektor SSC/BPO. W czasach niedoboru pracowników, kandydaci bez doświadczenia, ale posiadający pożądane kompetencje, mogą liczyć na atrakcyjne wynagrodzenia. Ile pracodawcy są w stanie zaoferować im na starcie?

Początek pracy zawodowej to czas na zdobywanie doświadczenia, uczenie się nowych rzeczy i poszerzanie zawodowych horyzontów. Z reguły pierwsze zarobki nie są w znacznym stopniu satysfakcjonujące dla młodych pracowników, a poziom wynagrodzeń zwiększa się wraz ze wzrostem stażu pracy i rozwojem kompetencji. Są jednak specjalizacje i obszary, w których młode osoby zaraz po ukończeniu studiów lub będąc w ich trakcie mogą liczyć na dobre wynagrodzenie, a należą do nich: IT, SSC/BPO, finanse oraz inżynieria i produkcja.

Na wysokość wynagrodzenia wpływa  oczywiście wiele czynników. Podstawowym jest branża, w której działa firma. Inne ale nie mniej ważne to wielkość organizacji, lokalizacja oraz pochodzenie kapitału. Odrębną grupę czynników stanowią te dotyczące pracownika, a konkretniej jego kompetencji, m.in.: ukończonych studiów, znajomości języków obcych, odbytych kursów i szkoleń. Istotny wpływ na wysokość zarobków ma doświadczenie zawodowe, które niezależnie od pozostałych czynników każdorazowo przekłada się na oferowany poziom wynagrodzenia.

Gdy znasz języki, ale brakuje doświadczenia

Zarobki sięgające między 5 a 8 tys. złotych netto na starcie dla kandydata bez doświadczenia, ale z biegłą znajomością dwóch języków obcych? Takie oferty np. na stanowisko Customer Service czy Sales Representative (tu dochodzą premie sprzedażowe) coraz częściej pojawiają się na rynku pracy w branży SSC/BPO.

Obecnie znajomość języka angielskiego nie jest już wystarczająca w perspektywie opłacalności, ponieważ coraz częściej pracodawcy uznają ten język za podstawową umiejętność. Na wzrost poziomu oferowanego wynagrodzenia wpływa z kolei biegła znajomość mało popularnych języków obcych.

– Najbardziej opłacalna jest obecnie znajomość języków niszowych. Z mojego doświadczenia w rekrutacji kandydatów do firm z sektora SSC/BPO wynika, że firmy szczególnie wysoko opłacają pracowników znających języki skandynawskie, a więc norweski, fiński, duński czy szwedzki. Jest to przede wszystkim zdeterminowane małą ilością kandydatów posiadających wspomniane umiejętności. Z kolei z bardziej znanych języków w regionie europejskim, największe możliwości zdobycia wyższego wynagrodzenia już na starcie daje znajomość języka niemieckiego lub niderlandzkiego. Mimo popularności tego pierwszego, zawsze jest on w cenie z uwagi na liczne kontakty biznesowe za naszą zachodnią granicą – mówi Mateusz Pawlak, Consultant HRK SSC/BPO.

Warto, aby osoby które są na początku swojej drogi zawodowej i nie mają możliwości pochwalenia się w CV dużym doświadczeniem, postawiły na umiejętności dodatkowe. Może to być wspomniana znajomość języków obcych, ale także informacja o ukończonych kursach i szkoleniach.

–  Zdobyte certyfikaty mają dużą wartość w kontekście stanowisk juniorskich w branży finansowej. Osoba, która zdała ACCA, Sima, CIA, bądź zna system SAP ma przestrzeń do tego, aby zwiększyć swoje oczekiwania finansowe, właśnie we względu na uzyskaną certyfikację. Natomiast certyfikaty językowe nie wpływają na wysokość wynagrodzenia, jednak dobrze prezentują się w CV i dodają wiarygodności umiejętnościom kandydata. Sam proces rekrutacyjny jest też bardziej płynny, bo jeśli poziom znajomości języka obcego wynosi C1/C2 i jest potwierdzony oficjalnym certyfikatem, nie jest on przeważnie dodatkowo weryfikowany przez rekruterów – zauważa Barbara Jabłońska, Consultant HRK SSC/BPO.

Cenne certyfikacje

Niedobór kandydatów na polskim rynku pracy i trudności w pozyskaniu wykwalifikowanych pracowników w wielu sektorach przełożyły się na wzrost oferowanych wynagrodzeń. Takie zjawisko możemy obserwować w obszarze inżynierii i produkcji, gdzie najpopularniejsze specjalizacje to np. robotyka, automatyka oraz nowe technologie.

– Na rynku pracy są spore braki kadry inżynierskiej, co ma przełożenie m.in. na oferowane tym specjalistom pensje. Inżynier konstruktor, Inżynier produktu/ procesu/ jakości, SQE czy SQA to przykładowe stanowiska, gdzie pracownicy bez doświadczenia mogą zarobić ok. 7 tys. zł netto. Na wysokość wynagrodzeń może wpłynąć dodatkowo posiadanie certyfikatów i szkoleń. Wartościowe z punktu widzenia pracodawców jest posiadanie certyfikacji Green Belt, Black Belt (lean) oraz umiejętność projektowania w systemie CAD i obsługa programów: Catia, NX (projektowanie 3d) – komentuje Anna Guś-Gałek, Consultant HRK oddział w Katowicach.

Przewagę na rynku, jak również przestrzeń do negocjacji wyższych zarobków, daje także znajomość technicznego języka angielskiego w stopniu komunikatywnym. W korporacjach międzynarodowych na stanowisku inżynierskim jest to tzw. must have. Wszelkiego rodzaju kontakt z klientem, odbiór maszyn, instrukcje obsługi są zwykle pisane w języku angielskim. Ponadto uczestnictwo w różnego rodzaju spotkaniach wewnętrznych w firmach międzynarodowych odbywają się w języku angielskim.

Zapotrzebowanie na kadrę rośnie wraz z coraz większą liczbą inwestycji realizowanych w sektorze, w tym także z ramienia inwestorów z zagranicy. Firmy produkcyjne inwestują w nowe technologie i udoskonalają parki maszynowe, poszukują coraz więcej osób do obsługi maszyn, robotów i urządzeń, ale także osób, które sprawnie zarządzają projektami i procesami.

Szybkie awanse i duże pieniądze

Branża IT ma siłę przyciągania, między innymi ze względu na wysokie zarobki oraz szybkość, z jaką można osiągnąć poziom seniority. Jak zauważa Ewa Paprocka, Senior Executive Manager HRK ICT, obecnie osoby pracujące jako junior i posiadające zaledwie 2-letnie doświadczenie, otrzymują oferty rekrutacyjne z możliwością awansu na poziom mida, gdzie wynagrodzenie plasuje się już na poziomie kilkunastu tysięcy złotych.

– Potwierdzają to nie tylko branżowe badania, ale także konkretne przykłady ofert dla kandydatów uczestniczących w prowadzonych przez nas procesach rekrutacyjnych w ostatnim kwartale, skierowane do osób z około półtorarocznym doświadczeniem. Przykładowo oferowane wynagrodzenia dla Pen Testera to 9 000 zł brutto, dla osób zatrudnionych jako IT Support 1 i 2 linii wsparcia to 10 000 zł brutto, zaś dla Data Developera to 12 000 zł brutto. Co warte podkreślenia, każda z tych osób była w trakcie studiów magisterskich i posiadała status studenta. Dla osób zaraz po studiach, które jednocześnie nie zdobyły jeszcze żadnego doświadczenia, stawki wynosiły od 5 tys. zł do 6 tys. zł brutto – mówi ekspertka HRK.

Wynagrodzenia w branży IT są wysokie, jednak warto podkreślić, że osób z „magisterką” w tym sektorze jest coraz mniej. To też poniekąd przyczynia się do tego, że absolwenci i studenci kierunków informatycznych otrzymują atrakcyjne warunki finansowe już na początku swojej drogi zawodowej. Wiele osób rezygnuje z kończenia studiów po otrzymaniu pierwszej pracy. 

– Studia w obszarze IT niestety nie nadążają za rozwojem technologicznym. Nie da się im jednak odmówić nauczenia podstaw, przeglądu technologicznego, obeznania zarówno z infrastrukturą, backendem i frotendem oraz wszelkimi innymi aspektami IT jak bezpieczeństwo, waga testów, analiza. To z kolei determinuje wartość kandydata we współpracy z innymi zespołami w projektach enterpriseowych, ponieważ ten background daje zrozumienie kontekstu własnej roli – dodaje Ewa Paprocka.

We wspomnianych wynagrodzeniach kryje się pułapka dla osób, które decydują się na przekwalifikowanie. Zwykle są to osoby po około rocznych kursach z wybranej dziedziny, które są gotowe płacić po kilka czy nawet kilkanaście tysięcy za kurs, licząc w perspektywie na szybki zwrot inwestycji w siebie. Niestety nie mając studiów, nie mogą liczyć na takie przedziały wynagrodzeń, jak osoby po lub w trakcie studiów.

– Dopóki nie zdobędą szerszego, choć trzyletniego doświadczenia, ich wynagrodzenia zwykle są o 20-30 procent niższe, dodatkowo znacznie wyższy jest próg wejścia do pierwszej pracy, może z wyjątkiem stanowisk Testera Manualnego. Kursy te prowadzone są też zwykle z technologii frontendowych, a na rynku dominują stanowiska backendowe, stanowiąc około 70 procent ofert. Tym samym IT jest branżą, gdzie liczy się doświadczenie, a nie kursy – zauważa ekspertka.

Niemniej, warto podkreślić, że certyfikacja w zakresie rozwiązań chmurowych, bezpieczeństwa czy Agile może stanowić trampolinę wynagrodzeniową dla osób z 2- lub 3-letnim doświadczeniem. Innym atutem kandydata z IT, który umożliwia osiągnięcie wyższego wynagrodzenia, jest płynna znajomość języka angielskiego.

W ostatnich kilkunastu miesiącach wynagrodzenia na polskim rynku znacząco wzrosły. Abstrahując od rosnącej inflacji i podwyższonych kosztów życia, w większości branż mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Pracodawcy chcą zatrudniać, rosną ich potrzeby kadrowe, zaś liczba dostępnych kandydatów jest mocno ograniczona. Tym samym rynek pracy sprzyja obecnie pracownikom bez doświadczenia – w wielu obszarach to pracodawcy zabiegają o pracowników i kuszą ich większymi pensjami oraz dodatkowymi benefitami.